Tadam 😀 Jesień bólu uważam za rozpoczętą 🏃.
Żeby nie być gołosłownym - miniony weekend miał być naszym najdłuższym biegowo.
O północy uczczenie urodzin niezastapionej Kasi, dzięki której mamy całą kolekcję biegowych super fotek i do domciu, kilka godzin drzemki i skoro świt następny wyjazd.
To był weekend rozpoczynający szaleństwo biegowe - w piątek czeka nas następny wyjazd, tym razem do Szczyrku - Zenek będzie miał do pokonania BUT, czyli 130 km. po beskidzkich górach. Przewyższenie bagatelka - ponad 7000 metrów 😂 . Ale jak to mówią - sam chciał (taki prezent urodzinowy) 😂. Dla ciekawych - profil trasy na numerze startowym.
Oby tylko pogoda się sprawiła.
Trzymajcie ze mną kciuki. 🤞


Brak komentarzy: